DLACZEGO MALUJĘ?
Wychowałam się w artystyczny domu 2km od morza i farby były dla mnie tak samo naturalne jak sztućce (a może powinnam powiedzieć że pędzlem posługuję się nawet lepiej? ;)
Po 12latach artystycznej edukacji (gimnazjum i liceum plastyczne w Gdyni + studia na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi) doszłam do momentu, gdy zamiast na płótnie wolałam malować na ścianach kamienic MURALE. Po kilku latach przygody ze streetartem wróciłam do malowania w zaciszu mojej pracowni, ale w zupełnie innym stylu - były to wielowarstwowe ilustracje, kolorowe wzory na ubrania. Z czasem zatęskniłam za tworzeniem po prostu dla własnej przyjemności, bez presji że obraz ma odzwierciedlać rzeczywistość - zanurzyłam się w świecie EMOCJI, rozlewania farby, chlapania kolorem, totalnej WOLNOŚCI jaką daje malarstwo intuicyjne - takie bez planu, szkiców kompozycyjnych i ograniczeń. Po prostu SWOBODA i twórcza przygoda. Po kilku miesiącach kiedy moje klientki (jak i przyjaciółki) odwiedzające pracownie zaczęły się dopytywać o obrazy, pomalutku zaczęła we mnie dojrzewać myśl że mogę podzielić się ze światem tą intymną opowieścią wizualną jaką jest dla mnie malarstwo abstrakcyjne.
ZOBACZ jak powstaje OBRAZ w mojej pracowni
Nie interesują mnie wystawy w galeriach - chcę by moja SZTUKA wyszła poza ramy muzeum i celebrowała codzienność, zamieszkała w kochających domach nasycając Twoje wnętrze KOLORAMI. Wybierz z DOSTĘPNYCH unikatów lub zamów indywidualnie u mnie OBRAZ - napisz mejla na nawrotanka.pl@gmail.com! ustalimy kolorystykę, klimat i wymiary płótna :)
5 590,00 zł
4 950,00 zł
5 590,00 zł
2 650,00 zł
2 950,00 zł
1 950,00 zł
"Konstelacje zmysłów"
Ta kolekcja obrazów to osobista galaktyka.
Gwiazdozbiór emocji dotąd nie pokazywanych, trochę ukrytych i z którymi nawiązanie kontaktu jest czasochłonne.
Zdecydowanie nie lecisz tam z prędkością światła.
Ich finalny wygląd jest dla mnie niespodzianką.
Odkrywałam te struktury stopniowo, czasem całkowicie zamalowując poprzednią warstwę pełna złości, czasem płynąc z totalnym flow radości, ekscytacji przygodą podążania za nieskrępowaną fantazją a innego dnia malując czułam wahanie, niepewność, lęk że zepsuje, nie wyjdzie, to bez sensu. Ale one czekały cierpliwie, czasem kilka miesięcy aż do nich wrócę cicho wołając, szepcąc do mojej duszy aż się nastroi by je skończyć...
Przez moją głowę przewijały się nawałnice myśli, kłębowiska wspomnień, lata edukacji w nakazy, zakazy i normy stopniowo rozpuszczając się w kałużach farby. Własne osądy wydrapywane paznokciami w zalegających warstwach cudzych komentarzy. Te obrazy miały nigdy nie powstać. Kiedyś gardziłam abstrakcją (zwłaszcza tą " kompozycja bez tytułu 1"), więc tym bardziej obawiałam się co ja TWORZĘ, co ze mnie wypływa i czemu tu tyle czerwieni. Wracałam do domu z rękami pokrytymi farbą, śladami na ciele jak po walce. Krwawe obrazy rodziły się do życia, a moja głowa była coraz bardziej wolna od dialogów z duchami przeszłości. Stawałam na swoich nogach coraz bardziej stabilnie, coraz bardziej świadoma kształtów które wychodzą spod mojego pędzla. Odpakowałam pudełka dawno zapomnianych tubek leżących w zakamarkach pracowni, pachnące wspomnieniami ze stiudiów na Akademii... przetrwały przeprowadzki, życiowe zawirowania i zmiany statusu związku. Nasza miłość rozkwitła.
Czasem chciałabym zamalować w sobie te brudne kolory, niechciane uczucia, niewygodne wspomnienia. Zamknąć na dnie szafy, przykryć brokatowym pyłem, przeuśmiechac je jak złość. Ale nie jestem tylko pluszowym królikiem. Nie chcę się już wstydzić. Te obrazy to mój proces wychodzenia ze skorupy, by śmiało wyprostowac nogi i powiedzieć hej jestem. To moje spotkanie z prawdą, czasem niewygodną. Ujawnienie tych długo pomijanych emocji, przemilczanych opinii, niewypowiedzianych pragnień. Zakreślam granice swojego istnienia. Wycieram oczy z piachu, przywracam w polu widzenia siebie. Nie zawsze jest dobrze. Nie będę kłamać. Przytulam tę część siebie, która dawno temu uwierzyła że słabość jest czymś obrzydliwym, że tylko silne i dzielne jednostki przetrwają. Spokojnie, zmieścimy się tu wszystkie. Te odważnie sięgające po swoje i te dopiero odrywające czego pragną.
Rozgość się i wybierz to, co Ciebie woła.
Może pasuje do dywanu w salonie, a może stoi całkowicie w poprzek wystrojowi Twojego wnętrza ale porusza w Tobie coś ważnego.